poniedziałek, 17 października 2016

Od słowa do słowa....

Od słowa do słowa
Depcząc innych
Rzucając kamieniem
Bez osądu - brniesz w bagno.
Mów , ale mądrze
Bez skutków ubocznych,
Używając dwóch półkul. Katarynka


 Zastanawiam się, czy ten wiersz ma jakikolwiek sens?
Czy gdybym wstawiła go na swoim profilu, na Fecebooku , moi znajomi byliby w stanie go interpretować?
Stawiam dosłownie na kilka osób.
Dlaczego go napisałam?
Każdy z nas widzi co się dzieje w Polsce.  I jesteśmy świadomi tego, że zawsze bedzie istaniał jakiś podział. Nic dziwnego , przynajmniej dla mnie.
  Obserwując tygodniami facebooka  zasatanawiałam się, gdzie się podziała kultura osobista ludzi? Co się z nią stało? Czy jesteśmy tak prości, żeby pod wpływem emocji , skakać sobie do gardeł?  Mało tego, widzą to wszyscy. I wiecie co robią Ci mądrzejsi? Śmieją się. Albo nie komentują.
Przykładów jest tyle, że nie jestem w stanie wszystkiego napisać, ale jeden mnie powalił na kolana.
Młoda kobieta wyraziła inne zdanie, niż wszyscy, którzy wypowiadali się na temat związany z polityką. Ona jedna postanowiła napisać , co myśli, jakie są jej odczucia. Zainteresowało mnie to, byłam ciekawa kiedy "ją zlinczują". I dopatrzyłam się odpowiedzi pod jej adresem. Od kobiety (sporo po pięćdziesiątce), która napisała : "Milcz bura suko".  No cóż, niektórzy mają ubogie słownictwo - prawda?
Drugim przykładem jest moja wczorajsza rozmowa z ledwo poznanym znajomym, który zawzięcie mi pisze o polityce, a ja daję do zrozumienia, że mam inne poglądy i nie rozmawiam na ten temat. I tak od słowa do słowa, nie wiadomo kiedy, rozmowa kończy się na bezdomnych. I czytam : "nie jestem od tego, żeby im pomagać, jest opieka społeczna, inne instytucje itp".  Owszem są, nie napisałam, że ich nie ma. Natomiast rozmowę zakończyłam pisząc "że gdyby ktoś miał się odwzajemnić tylko uśmiechem, bo kupiłam mu zwykłą bułkę - zrobiłabym to i miałabym wspaniały i udany dzień". Dalszej rozmowy nie było i nie będzie. Bo poza czubkiem swojego nosa warto dostrzec ludzi.
Czy ostatnio każda rozmowa sprowadza się do polityki? Czy nie ma innych tematów? Ja rozumiem, że każdy chce, by było jak najlepiej. Rozumiem, że o pewnych rzeczach należy mówić tak, by inni nas usłyszeli. Ja sama na pewne tematy się wypowiadałam, podchodziłam do nich bardzo emocjonalnie. I był ktoś mądry, kto zwrócił mi na to uwagę. I dobrze - bo stwierdziłam, że mojego myślenia nic nie zmieni. Więc po co się kierować emocjami.
Mamy rozum, którego warto użyć. Natomiast jeżeli nie mamy odpowiedniej wiedzy na pewne tematy...milczenie jest złotem.
Na koniec cytat zamieszczony na portalu,  przez mojego kolegę. Cytat w którym jest wiele prawdy.
Pozdrawiam.








poniedziałek, 5 września 2016

Pytania i odpowiedzi.


Dzisiaj postanowiłam odpowiedzieć na pytania , jakie zadała Asia na swoim blogu.
Jotka
Co prawda nie lubię odpowiadać na pytania, ale bardziej nienawidzę, gdy ktoś nie odpowiada na moje. :)
Zaczynamy:

1. Jak znosisz krytykę pod swoim adresem?

Różnie.  Duże znaczenie ma to, kim jest osoba , która mnie krytykuje. Jeżeli jest to ktoś , kto mnie zna , kto ma w sobie wiele wartości i mądrości życiowych, to zazwyczaj staram się coś przemyśleć. Nie jestem idealna, popełniam błędy, dlatego uważam, że czasami krytyka może wnieść coś pozytywnego do mojego życia.

2. Jakiej cechy u siebie nie lubisz?

Za bardzo  przejmuję się innymi. Ponadto bywają sytuacje, że najpierw coś powiem a dopiero potem przemyślę. Powinno być odwrotnie.

3. Czy bierzesz udział w konkursach, grasz w Totka itp.?

Nie biorę udziału w konkursach. W Totka kiedyś sobie grałam, ale stwierdziłam , że to marnowanie piniędzy.

4. Obiad w domu czy na mieście?

Zdecydowanie w domu. W mieście tylko i wyłącznie wtedy, gdy gdzieś wyjeżdżam.

5. Czy kupujesz dużo leków bez recepty i czy sugerujesz się reklamą?

Kupuję lek, który muszę brać ze względu na refluks żołądkowo - przełykowy. Do tej pory biegałam po receptę, ale od czasu, gdy ten sam lek (w mniejszych dawkach)jest dostępny bez recepty, oszczędzam sobie siedzenia w kolejce w przychodni. Reklamami się nie sugeruję.

6. Kto Ci imponuje talentem lub pasją?

Nie wymienię tutaj konkretnej osoby. Cenię ludzi, którzy zajmują się rękodziełem, piszą wiersze, książki , tworzą muzykę- dla samych siebie lub dla większego grona odbiorców.:)

7. Co robisz gdy nie możesz spać?

Najgorsze co może mi się przytrafić - a niestety tak się zdarza. Cóż...zazwyczaj przekręcam się z boku na bok. :)  A na poważnie - staram się wyłączyć myśli, liczę owieczki, a jeżeli to nie pomaga to włączam cicho spokojną muzykę.

 8. Jakie zmiany na lepsze lub gorsze zauważasz u siebie z wiekiem?

Zaczęłam spełniać swoje marzenia - przynajmniej po części. ,Mam własne zdanie, które kiedyś zmieniałam pod wpływem "silniejszych" charakterów niż mój.  I to co najważniejsze - jestem silniejszą osobą , wierzacą w swoje możliwości. Ktoś mi to kiedyś przez przypadek uświadomił.:)

9. Komu ostatnio pomogłeś i w czym?

Pomogłam koledze. W podjęciu decyzji. Chyba potrzebował "małego kopa" by zrozumieć co jest najważniejsze w życiu.


10. Czego jeszcze chciałbyś się nauczyć ?

Wielu rzeczy. Nie zdołam wszystkiego wymienić.  Ale zawsze marzyłam by jezdzić motorem. Być może będzie lub nie taka okazja. Czas pokaże.


Mam nadzieję , że nie zanudziłam Was swoimi wypowiedziami.  Pozdrawiam.






poniedziałek, 15 sierpnia 2016

72 rocznica bitwy pod Studziankami.


Wieś  spokojna i  cicha ,
A między drzewami
Historia wyryta,
Zakorzenia głęboko ...
...I ja - minutą ciszy
Oddaję Wam hołd ...
      autor: Katarynka

Drugi raz miałam okazję uczestniczyć w rocznicy Bitwy pod Studziankami (od 1969 roku Studzianki Pancerne). To w tej małej wiosce , w sierpniu 1944 roku , miała miejsce bitwa pancerna. Po jednej stronie 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, zaś po drugiej Dywizja Spadochronowo-Pancerna "Herman Göring".
 Bitwę możemy zobaczyć w 3 - 5 odcinkach serialu "Czterej Pancerni i pies".
Uroczystości odbywają się przy pomniku, gdzie ma miejsce apel pamięci , składanie wiązanek oraz modlitwa.

 
   Dodam, że zdjęcie (zrobione i edytowane przeze mnie) przedstawia pomnik  - czołg T-34 o 
o numerze 217.  Dowodził nim podporucznik Mateusz Lach.




 Skorzystałam również z okazji odwiedzenia  Muzeum Oręża Polskiego im. 1 brygady pancernej im. Bohaterów Westerplatte, które znajduje się w dawnej szkole.






 We wsi znajduje się również wieża widokowa , którą udało mi się jakiś cudem dostrzec. Wcześniej jej szukałam, ale nie znalazłam. Nic dziwnego...
Teren wokół niej jest zaniedbany. Bliższe podejście jest niemożliwe. Już nie wspomnę, że wejście   na nią jest zakazane. Z tego co się dowiedziałam jest uszkodzona. Szkoda tylko, że nikt nie pomyśli o jej konserwacji. :(


Mogłam również zobaczyć po raz drugi czołgi współczesne i historyczne oraz pokaz sprzętu wojskowego.






 Jestem również w posiadaniu książki Janusza Przymanowskiego "Studzianki" - bardzo mi na niej zależało.


 Jeden z fragmentów książki :
"Zorientowała się po butach, że Lidka Szczepaniakówna szyfruje w sztabie, a Staszka Jołuchówna wyszła na linię po rannych.  Sterczały sztywne kierzowe cholewy, należące do Rachwondrowskiej, i leżały miękkie, chromowe Kotlińskiej. Sprawa jasna : Anka, choć szeregowiec, ma męża podporucznika w 1 pułku czołgów, a Mirka nosi dwie naszywki, ale męża z Andersem puściła i teraz sama wojuje. Kobiecie samej ciężko na wojnie."

Zawsze podziwiałam kobiety, które brały czynny udział w wojnie. Wykazywały się odwagą, której nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
Dla zainteresowanych dodam, że książka jest idealnym obrazem bitwy , jaka się rozegrała w Studziankach.  Natomiast sam autor Janusz Przymanowski , napisał również książkę "Czterej Pancerni i pies".:)

niedziela, 31 lipca 2016

Kilka dni wytchnienia.

W lipcu miałam kilka dni wolnego. Zastanawiałam się , jak ten czas spędzić.
Dzwoniłam w kilka miejsc, gdzie miałam ochotę wyjechać razem z rodziną.
Ale niestety nie ma tak dobrze. Trzy dni przed zaplanowanym wyjazdem , nie było wolnych miejsc - wszystko zarezerwowane. Szczerze powiedziawszy trochę zwątpiłam. Ale miałam jeszcze na liście wieś, gdzie można było wynająć domek nad stawem. Co prawda wolę aktywniejszy odpoczynek, ale co mi tam. Zadzwoniłam i bardzo się ucieszyłam, że są jeszcze wolne domki. Ulżyło mi, bo już myślałam, że ponownie usłyszę "nie mamy już miejsc". 
Więc wyjechaliśmy. Dokładnie w piątek.
Po drodze niestety nasza nawigacja coś się zbuntowała.  Miałam ochotę wyrzucić ją za okno.:) W takich sytuacjach doceniam telefon mój i moich dzieci. Wszyscy troje szukaliśmy szybko trasy, coby nie nadrabiać kilometrów. No cóż, trasa bez  emocji - to same nudy.:)) Ale dojechaliśmy na miejsce, gdzie bardzo serdecznie przywitała nas Gospodyni. Dostaliśmy kluczyk, zostaliśmy poprowadzeni do naszego domku.
Do domku gdzie na pomoście stał leżak. Moje skojarzenie - poranna kawa, książka i odgłosy natury.



 Wędki również zabraliśmy. Nie przypuszczałam tylko, że nasze  dzieci wstaną o 5.00 by łowić ryby. Wcześniej mąż wytłumaczył co i jak oraz udzielił kilku wskazówek.

My natomiast przy porannej kawie cieszyliśmy się widokami i ciszą.


Na powyższym zdjęciu jest pomost, gdzie można było przejść na drugą stronę.
Gdy naszej młodzieży znudziło się wędkowanie , wędkował mój mąż. Mnie to nadal nie interesowało i wolałam czytać książkę.
Ponadto trzeba było naszykować jadło, by  wrzucić je na ruszt.:)

Pod wieczór nasi panowie nadal łowili ryby, natomiast ja z córką wybrałyśmy się na spacer. Trzeba było rozprostować kości.:) Ponadto córka podobnie jak ja, lubi fotografować. 
Kilka zdjęć z naszej wędrówki poniżej. Typowo wiejski klimat.









Przy koniach spędziłyśmy większość czasu. Córka je uwielbia.  Ja również, ale tylko fotografować.:)


Wieczorem natomiast, gdy dzieci spały mogliśmy sobie w spokoju wypić piwo na tarasie. Do czasu oczywiście...
Pogodę również  mieliśmy "w kratkę". Ale nawet deszcz nam nie przeszkadzał. Tym bardziej, że chwilę popadało i ponownie wyszło słońce.
  
No i w końcu : "kochanie złowiłem Ci złotą rybkę :)" To było następnego dnia.



No więc stwierdziłam, że ja również muszę spróbować. Siedziałam sobie z wędką i nie wiedziałam, że połknę bakcyla. W łowieniu ryb jest coś, czego sama nie mogę określić. Na pewno chęć złowienia ryby, ale nie tylko. Siedziałam dobre dwie, trzy godziny. Bez mówienia - co mi się rzadko zdarza, z wędką, nawet kawę wypiłam na pomoście. Niestety nic nie złowiłam, ale "coś" większego zjadło przynętę i odpłynęło. To "coś" - pewnie większa ryba - sprawiło, że moja wędka się wygięła. A że jestem laikiem, jeśli chodzi o łowienie , to nie umiałam sobie poradzić.:(

Moj syn natomiast zostawił po sobie pamiątkę w formie wiszącego spławika, który dołączył do kolekcji...

Mieliśmy również towarzysza, który chyba wywąchał  rybę...


Skusił się na male co nieco. Okazało się , że to jeden z kotów właścicielki.

Szkoda było odjeżdżać, ale na pewno jeszcze tam wrócimy.  Choćby po to, by łowić ryby. I odetchnąć od codzienności.



środa, 29 czerwca 2016

Niedzielny odpoczynek.





Pomimo zmęczenia , w niedzielę wybrałam się z rodziną nad wodę. Stwierdziłam, że to dobre miejsce na odpoczynek.:)
 Pogoda była idealna i szkoda było siedzieć w domu.
Ponadto samo otoczenie - woda, plaża i cisza  spowodowały odprężenie i wyciszenie - czasami tego potrzebuję.:) Szczególnie teraz, gdy pracuję. Jeżeli jesteście ciekawi gdzie - odpowiadam: w sklepie.:) Nie takim osiedlowym, czy markecie. Ja moje miejsce pracy porównuję do minimarketu.:)
Ale praca, pracą - dla mnie jak każda inna , dalej będzie o wypoczynku.:)


Całkiem niedawno pisałam o chodzeniu na bosaka. Ale uwierzcie mi, że gdy szłam do wody,  miałam ochotę założyć japonki. Powodem był oczywiście gorący piasek.
Tego dnia mogłabym z wody nie wychodzić - taki był upał.
Z drugiej strony, gdybym nie wyszła z wody, nie "dotknęłabym" słońca.


Po zrobieniu fotki , ponownie pływałam. Tego dnia była to najlepsza rzecz , jaką można było zrobić.
I wtedy tak zerknęłam sobie na plażę, przybywało coraz więcej ludzi, robiło się coraz głośniej, ale mnie zastanawiało tylko jedno.
Jak można leżeć "plackiem" na takim słońcu. ?
Rozumiem, że każdy chce mieć ładną opaleniznę, ale w wodzie również można się opalić. Ja wróciłam do domu ładnie opalona.  Ale nie leżałam non stop na kocu.
Chyba bym oszalała , gdyby przyszło mi się  przewracać z brzucha na plecy i z powrotem, bez  chwilowego zanurzenia ciała w wodzie. Albo jestem głupia, albo  nie z tej planety, bo zwyczajnie tego nie rozumiem.
A jak to jest z Wami?
Lubicie leżeć bezczynnie na plaży ?
Czy jednak wolicie popływać i rozkoszowac się chłodną wodą?

Pozdrawiam.:))



wtorek, 21 czerwca 2016

Praca , praca, a po pracy....


Chcę Wam tak szybko napisać, że dostałam etat  i chwilowo mam mniej czasu na bloga. Ale pojawię się , jak tylko dostanę konkretny grafik.  Póki co  godziny pracy mam różne.  Niebawem wszystko zostanie dopracowane i będę mogła sobie konkretnie zaplanować dzień.
Pozdrawiam gorąco.

wtorek, 14 czerwca 2016

Moje okolice - zamek w Janowcu.

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić na krótką wycieczkę po zamku w Janowcu.
Janowiec, to  wieś położona w województwie lubelskim.
 To tutaj Plewka wpada do ujścia Wisły .
 Jest również przeprawa promowa do Kazimierza Dolnego.
W okolicach Janowca znajdują się również Magiczne Ogrody - raj dla najmłodszych.
 Zamek w Janowcu jest siedzibą oddziału Muzeum Nadwiślańskiego. Został wybudowany na wysokiej skarpie wiślanej.  Jest to zamek bastejowy wzniesiony na początku XVI wieku. Był siedzibą magnackich rodów Firlejów, Tarłów i Lubomirskich. W trzech salach na parterze  można podziwić eksponaty poświęcone przeszłości zamku.
Jeżeli macie ochotę poczytać więcej na temat zamku, o jego historii - proponuję odwiedzić stronę:
http://www.zamkipolskie.com/janow/janow.html

Poniżej kilka zdjęć mojego autorstwa.








Poniżej zdjęcie Trzech Krzyży w Janowcu.


Kilka zdjęć z Magicznych ogrodów.