poniedziałek, 15 sierpnia 2016

72 rocznica bitwy pod Studziankami.


Wieś  spokojna i  cicha ,
A między drzewami
Historia wyryta,
Zakorzenia głęboko ...
...I ja - minutą ciszy
Oddaję Wam hołd ...
      autor: Katarynka

Drugi raz miałam okazję uczestniczyć w rocznicy Bitwy pod Studziankami (od 1969 roku Studzianki Pancerne). To w tej małej wiosce , w sierpniu 1944 roku , miała miejsce bitwa pancerna. Po jednej stronie 1 Brygada Pancerna im. Bohaterów Westerplatte, zaś po drugiej Dywizja Spadochronowo-Pancerna "Herman Göring".
 Bitwę możemy zobaczyć w 3 - 5 odcinkach serialu "Czterej Pancerni i pies".
Uroczystości odbywają się przy pomniku, gdzie ma miejsce apel pamięci , składanie wiązanek oraz modlitwa.

 
   Dodam, że zdjęcie (zrobione i edytowane przeze mnie) przedstawia pomnik  - czołg T-34 o 
o numerze 217.  Dowodził nim podporucznik Mateusz Lach.




 Skorzystałam również z okazji odwiedzenia  Muzeum Oręża Polskiego im. 1 brygady pancernej im. Bohaterów Westerplatte, które znajduje się w dawnej szkole.






 We wsi znajduje się również wieża widokowa , którą udało mi się jakiś cudem dostrzec. Wcześniej jej szukałam, ale nie znalazłam. Nic dziwnego...
Teren wokół niej jest zaniedbany. Bliższe podejście jest niemożliwe. Już nie wspomnę, że wejście   na nią jest zakazane. Z tego co się dowiedziałam jest uszkodzona. Szkoda tylko, że nikt nie pomyśli o jej konserwacji. :(


Mogłam również zobaczyć po raz drugi czołgi współczesne i historyczne oraz pokaz sprzętu wojskowego.






 Jestem również w posiadaniu książki Janusza Przymanowskiego "Studzianki" - bardzo mi na niej zależało.


 Jeden z fragmentów książki :
"Zorientowała się po butach, że Lidka Szczepaniakówna szyfruje w sztabie, a Staszka Jołuchówna wyszła na linię po rannych.  Sterczały sztywne kierzowe cholewy, należące do Rachwondrowskiej, i leżały miękkie, chromowe Kotlińskiej. Sprawa jasna : Anka, choć szeregowiec, ma męża podporucznika w 1 pułku czołgów, a Mirka nosi dwie naszywki, ale męża z Andersem puściła i teraz sama wojuje. Kobiecie samej ciężko na wojnie."

Zawsze podziwiałam kobiety, które brały czynny udział w wojnie. Wykazywały się odwagą, której nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
Dla zainteresowanych dodam, że książka jest idealnym obrazem bitwy , jaka się rozegrała w Studziankach.  Natomiast sam autor Janusz Przymanowski , napisał również książkę "Czterej Pancerni i pies".:)

niedziela, 31 lipca 2016

Kilka dni wytchnienia.

W lipcu miałam kilka dni wolnego. Zastanawiałam się , jak ten czas spędzić.
Dzwoniłam w kilka miejsc, gdzie miałam ochotę wyjechać razem z rodziną.
Ale niestety nie ma tak dobrze. Trzy dni przed zaplanowanym wyjazdem , nie było wolnych miejsc - wszystko zarezerwowane. Szczerze powiedziawszy trochę zwątpiłam. Ale miałam jeszcze na liście wieś, gdzie można było wynająć domek nad stawem. Co prawda wolę aktywniejszy odpoczynek, ale co mi tam. Zadzwoniłam i bardzo się ucieszyłam, że są jeszcze wolne domki. Ulżyło mi, bo już myślałam, że ponownie usłyszę "nie mamy już miejsc". 
Więc wyjechaliśmy. Dokładnie w piątek.
Po drodze niestety nasza nawigacja coś się zbuntowała.  Miałam ochotę wyrzucić ją za okno.:) W takich sytuacjach doceniam telefon mój i moich dzieci. Wszyscy troje szukaliśmy szybko trasy, coby nie nadrabiać kilometrów. No cóż, trasa bez  emocji - to same nudy.:)) Ale dojechaliśmy na miejsce, gdzie bardzo serdecznie przywitała nas Gospodyni. Dostaliśmy kluczyk, zostaliśmy poprowadzeni do naszego domku.
Do domku gdzie na pomoście stał leżak. Moje skojarzenie - poranna kawa, książka i odgłosy natury.



 Wędki również zabraliśmy. Nie przypuszczałam tylko, że nasze  dzieci wstaną o 5.00 by łowić ryby. Wcześniej mąż wytłumaczył co i jak oraz udzielił kilku wskazówek.

My natomiast przy porannej kawie cieszyliśmy się widokami i ciszą.


Na powyższym zdjęciu jest pomost, gdzie można było przejść na drugą stronę.
Gdy naszej młodzieży znudziło się wędkowanie , wędkował mój mąż. Mnie to nadal nie interesowało i wolałam czytać książkę.
Ponadto trzeba było naszykować jadło, by  wrzucić je na ruszt.:)

Pod wieczór nasi panowie nadal łowili ryby, natomiast ja z córką wybrałyśmy się na spacer. Trzeba było rozprostować kości.:) Ponadto córka podobnie jak ja, lubi fotografować. 
Kilka zdjęć z naszej wędrówki poniżej. Typowo wiejski klimat.









Przy koniach spędziłyśmy większość czasu. Córka je uwielbia.  Ja również, ale tylko fotografować.:)


Wieczorem natomiast, gdy dzieci spały mogliśmy sobie w spokoju wypić piwo na tarasie. Do czasu oczywiście...
Pogodę również  mieliśmy "w kratkę". Ale nawet deszcz nam nie przeszkadzał. Tym bardziej, że chwilę popadało i ponownie wyszło słońce.
  
No i w końcu : "kochanie złowiłem Ci złotą rybkę :)" To było następnego dnia.



No więc stwierdziłam, że ja również muszę spróbować. Siedziałam sobie z wędką i nie wiedziałam, że połknę bakcyla. W łowieniu ryb jest coś, czego sama nie mogę określić. Na pewno chęć złowienia ryby, ale nie tylko. Siedziałam dobre dwie, trzy godziny. Bez mówienia - co mi się rzadko zdarza, z wędką, nawet kawę wypiłam na pomoście. Niestety nic nie złowiłam, ale "coś" większego zjadło przynętę i odpłynęło. To "coś" - pewnie większa ryba - sprawiło, że moja wędka się wygięła. A że jestem laikiem, jeśli chodzi o łowienie , to nie umiałam sobie poradzić.:(

Moj syn natomiast zostawił po sobie pamiątkę w formie wiszącego spławika, który dołączył do kolekcji...

Mieliśmy również towarzysza, który chyba wywąchał  rybę...


Skusił się na male co nieco. Okazało się , że to jeden z kotów właścicielki.

Szkoda było odjeżdżać, ale na pewno jeszcze tam wrócimy.  Choćby po to, by łowić ryby. I odetchnąć od codzienności.



środa, 29 czerwca 2016

Niedzielny odpoczynek.





Pomimo zmęczenia , w niedzielę wybrałam się z rodziną nad wodę. Stwierdziłam, że to dobre miejsce na odpoczynek.:)
 Pogoda była idealna i szkoda było siedzieć w domu.
Ponadto samo otoczenie - woda, plaża i cisza  spowodowały odprężenie i wyciszenie - czasami tego potrzebuję.:) Szczególnie teraz, gdy pracuję. Jeżeli jesteście ciekawi gdzie - odpowiadam: w sklepie.:) Nie takim osiedlowym, czy markecie. Ja moje miejsce pracy porównuję do minimarketu.:)
Ale praca, pracą - dla mnie jak każda inna , dalej będzie o wypoczynku.:)


Całkiem niedawno pisałam o chodzeniu na bosaka. Ale uwierzcie mi, że gdy szłam do wody,  miałam ochotę założyć japonki. Powodem był oczywiście gorący piasek.
Tego dnia mogłabym z wody nie wychodzić - taki był upał.
Z drugiej strony, gdybym nie wyszła z wody, nie "dotknęłabym" słońca.


Po zrobieniu fotki , ponownie pływałam. Tego dnia była to najlepsza rzecz , jaką można było zrobić.
I wtedy tak zerknęłam sobie na plażę, przybywało coraz więcej ludzi, robiło się coraz głośniej, ale mnie zastanawiało tylko jedno.
Jak można leżeć "plackiem" na takim słońcu. ?
Rozumiem, że każdy chce mieć ładną opaleniznę, ale w wodzie również można się opalić. Ja wróciłam do domu ładnie opalona.  Ale nie leżałam non stop na kocu.
Chyba bym oszalała , gdyby przyszło mi się  przewracać z brzucha na plecy i z powrotem, bez  chwilowego zanurzenia ciała w wodzie. Albo jestem głupia, albo  nie z tej planety, bo zwyczajnie tego nie rozumiem.
A jak to jest z Wami?
Lubicie leżeć bezczynnie na plaży ?
Czy jednak wolicie popływać i rozkoszowac się chłodną wodą?

Pozdrawiam.:))



wtorek, 21 czerwca 2016

Praca , praca, a po pracy....


Chcę Wam tak szybko napisać, że dostałam etat  i chwilowo mam mniej czasu na bloga. Ale pojawię się , jak tylko dostanę konkretny grafik.  Póki co  godziny pracy mam różne.  Niebawem wszystko zostanie dopracowane i będę mogła sobie konkretnie zaplanować dzień.
Pozdrawiam gorąco.

wtorek, 14 czerwca 2016

Moje okolice - zamek w Janowcu.

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić na krótką wycieczkę po zamku w Janowcu.
Janowiec, to  wieś położona w województwie lubelskim.
 To tutaj Plewka wpada do ujścia Wisły .
 Jest również przeprawa promowa do Kazimierza Dolnego.
W okolicach Janowca znajdują się również Magiczne Ogrody - raj dla najmłodszych.
 Zamek w Janowcu jest siedzibą oddziału Muzeum Nadwiślańskiego. Został wybudowany na wysokiej skarpie wiślanej.  Jest to zamek bastejowy wzniesiony na początku XVI wieku. Był siedzibą magnackich rodów Firlejów, Tarłów i Lubomirskich. W trzech salach na parterze  można podziwić eksponaty poświęcone przeszłości zamku.
Jeżeli macie ochotę poczytać więcej na temat zamku, o jego historii - proponuję odwiedzić stronę:
http://www.zamkipolskie.com/janow/janow.html

Poniżej kilka zdjęć mojego autorstwa.








Poniżej zdjęcie Trzech Krzyży w Janowcu.


Kilka zdjęć z Magicznych ogrodów.